.

.

niedziela, 5 listopada 2017

To była dłga przerwa

Pisze to raczej dla siebie, bo zapewne nikt już tu nie zagląda. Ale co tam - od początku ten blog był dla mnie ;)
Jestem Mamą już ponad dwa lata - niesamowita przygoda. Każdy dzień przynosi coś nowego.
Szczęście ogarnia mnie wszem i wobec :P

Jestem też na diecie bo cóż - mówiąc szczerze - spasłam się jak świnka. Mało ruchu, praca siedząca i nieregularne jedzenie, podjadanie wieczorem - efekt piorunujący :/

Ale jest dużo lepiej na wadze - 6 kg , a psychicznie +100 do mocy :D

Pozytywna energia ostatnio mnie nie opuszcza. Córeczka ładuje moje baterie swoim uśmiechem każdego dnia, każdego poranka.

Dziękuję Bogu za to co mam:)

Podpisana,
Ja Kasia - glisiczka :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Mamy nowy rok i już jutro luty

Łooo matko długo mnie nie było.
No ale... po pierwsze wróciłam do pracy... Leci już trzeci tydzień jak pracuje.
A po drugie chciałam ten czas, który nam został przed moim powrotem wykorzystać na maxa!!!

Córeczka jest niesamowita. Od trzech tygodni biega jak szalona. Próbuje jeść sama i nieźle jej idzie.
Wciąż gada tylko Tata i Tata :D no i pies... także wiadomo gdzie w hierarchii jest mama :P

W pracy nie jest źle. Ale tęsknota doskwiera, a pracy co niemiara! Córcia uwielbia zostawać z Dziadkami :)
Ale jak tylko wracam do domu rzuca się na Mamę.. też Słodziak tęskni...

I kocham te momenty gdy zasypia obok mnie ... wtulona we mnie ... Upajam się jej zapachem...

Jestem szczęśliwą Mamą :)

wtorek, 29 listopada 2016

Listopad i zaraz święta

Kurcze... Mało pisze, Wy prawie do mnie nie zaglądacie... wcale się nie dziwię.
Ale czas pędzi jak oszalały. A ja kocham mocniej i mocniej.
Nie wierzę w to, że to już 13 miesięcy za nami.
Ten rok był przełomowy. To nie tylko narodziny mojego dziecka, ale i narodziny nowej mnie. Uczyłam się jakby życia od początku. Coś niesamowitego.
Mam tak wiele myśli, pięknych myśli, a nie potrafię przelać ich na papier, nawet ten wirtualny...
Tak długo nie byłam gotowa na dziecko, a przynajmniej tak myślałam... a teraz wiem, ze byłam gotowa całe dorosłe życie... tylko się bałam, nie wiedzieć czemu.
Macierzyństwo to coś najpiękniejszego co mogło mi się przytrafić. I prawda jest taka, że stałam się taką "mamuśka". Mega troskliwą, wpatrzoną w swoje dziecko. Mogącą nie spać po wiele godzin, mogę mieć lekki sen jak trzeba i reagować na najdrobniejsze stęknięcie...
I nawet teraz musze kończyć, bo moje życie właśnie budzi się ze snu...
Lecę... może uda mi się częściej pisać o tym cudownym darze, który podarował mi los (i mój Mąż :P )